Jeszcze niedawno świat marketingu wyglądał prosto: użytkownik wchodził na stronę, zostawiał po sobie ślad w postaci cookies, a potem był „śledzony” reklamą przez kolejne dni, tygodnie, czasem miesiące. Dla marketerów był to złoty standard – tani, skalowalny i (pozornie) skuteczny.

Dziś ten model się kończy.

Google ogranicza cookies, Apple już dawno zamknęło dostęp do danych użytkowników, a konsumenci coraz świadomiej klikają „odrzuć wszystko”. W branży pojawiło się jedno pytanie: czy marketing bez cookies w ogóle ma sens?

Odpowiedź brzmi: tak – i co więcej, jest skuteczniejszy niż kiedykolwiek wcześniej.

To nie koniec marketingu. To koniec złudzeń

Cookies dawały marketerom poczucie kontroli. Mogli „widzieć” użytkownika, budować jego profil i docierać do niego z reklamą.

Problem w tym, że:

– dane były niedokładne

– użytkownicy często korzystali z wielu urządzeń,

– a realny wpływ kampanii na sprzedaż był… trudny do udowodnienia.

Kliknięcia rosły. Zasięgi wyglądały imponująco.
Tylko sprzedaż – nie zawsze.

Cookies nie znikają, bo były złe technologicznie. Znikają, bo były złe biznesowo.

Share.
Exit mobile version